» artykuły bieżące 
» artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja 
- Spadek teksaski. List do Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
- List otwarty - Prezydent P.O. George Bush. Polityka USA.
- List otwarty - Prezydent USA George Dablju Bush. Polityka USA.
- Spadek teksaski. List do Gubernatora Stanu Teksas
- Spadek teksaski.List do Prezydenta Lecha Wałęsy
- Polska nadal w okowach zadłużenia
- Polska w cieniu rocznicowych wspomnień. Straty wojenne.II wojna światowa.Finanse
- Jeszcze wokół zadłużenia Polski
- Ten spadek ma wartość 1,5 mld dolarów. Kiedy Dębiccy odzyskają swój kawałek Teks
- Uwagi na temat udziału studentów w pracach naukowo-badawczych, rozwojowych [...]
- O wyższy poziom doktoratów z zakresu nauk ekonomicznych
- Kobieta w społeczności akademickiej
- Próba zastos. rachunków gospodarstw kolektywn. dla analizy ekonometrycznej [...]
» artykuły archiwalne nieopublikowane 
- Adwersarzom nicejskich ustaleń gwoli przypomnienia. Polska. Europa. II wojna św.
- Fatalna pomyłka. Jugosławia.Kosowo.Zniszczenia wojenne. Stosunki miedzynarodowe.
- Kobieto obudź się, idzie NOWE
» inne 
- Sprawozdania - Komisje Naukowe PAN O/Kraków. Polska. Zadłużenie krajów. Złoto.
- Ludwik Napoleon Dębicki - curriculum vitae. Spadek teksaski.USA.Polska.

 
     
 
   
   » artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja  » Jeszcze wokół zadłużenia Polski

Wilhelm  Dębicki


Gazeta Krakowska 8,9 VII 1989


JESZCZE WOKÓŁ ZADŁUŻENIA POLSKI


W publikacjach prasowych z dnia 1 VII br. Ukazało się następujące ostrzeżenie Zarządu Głównego PTE: „Sytuacja gospodarcza kraju jest dramatyczna”, przy czym jako główną przyczynę tego stanu Zarząd upatruje w przyśpieszaniu tempa inflacji i w zupełnym rozluźnieniu polityki dochodowej. Zarząd PTE zarzuca rządowi niekompetencję i zby-tni pośpiech w przygotowaniu metod wyjścia z zaistniałej sytuacji,          a w szczególności kwestionuje zasadność wprowadzonej liberalizacji       w dziedzinie polityki walutowej przy postępującym spadku wartości złotego. Zdaniem Zarządu spowodowało to wzrost kursów walut obcych, zwiększyło inflację   i wpłynęło destrukcyjnie na sytuację wielu przedsiębiorstw.


Są to więc zarzuty o wielkim ciężarze gatunkowym. A co Zarząd Główny PTE proponuje?


Niestety, propozycje Z.G. PTE mają, moim zdaniem, znaczenie raczej werbalne, gdyż takie żądanie, jak np.: podjęcie natychmiastowych działań zmierzających do konsolidacji gospodarki, przy pomocy dostosowania skali wydatków budżetowych do możliwości dochodowych budżetu, przywrócenie równowagi bieżących obrotów z II obszarem płatniczym, czy tez położenie kresu nadmiernemu wypływowi pieniądza itp. – mają w naszej konkretnej sytuacji gospodarczej charakter pobożnych życzeń, stąd nawoływanie do ich natychmiastowego wykonania nie może być potraktowane poważnie.


Sytuacja społeczno-gospodarcza i polityczna Polski jest rzeczywi-ście dramatyczna i grozi następstwami, o których niestety, uliczni i nie tylko demonstranci mają raczej tylko blade pojęcie.


Strajkami, demonstracjami itp. Nie dźwigniemy naszej gospodar-ki  i nie zdołamy wyrwać się z chaosu. W praktyce życia gospodarczego wagę i moc posiadają jedynie siły realne – praca i kapitał.


I chociaż obecnie czas ogromnie nas goni, to jednak do rozwiązywania naszych gospodarczych trudności należy przystąpić natychmiast, ale spokojnie i z największą rozwagą. Nie sądzę bowiem, żeby w chwili obecnej znalazł się u nas, a być może poza naszym państwem ktoś, kto by w tej specyficznej naszej sytuacji, tj. w czasie trwania jeszcze nadal narzuconej nam przez Zachód wojny gospodarczej, galopującej inflacji i pogłębiającej się z dnia na dzień deprecjacji naszej złotówki – mógł i to natychmiast znaleźć remedium na nasze bolączki      i wyprowadzić kraj na prostą, zwłaszcza przy potwornym garbie zadłużenia. Tym bardziej i ja nie mogę wypisać recepty na uzdrowienie chorej i to bardzo poważnie chorej naszej ojczyzny, ale nasuwają mi się pewne analogie i uwagi.


Nie sięgając w bardziej odległą przeszłość, chcę zaznaczyć, że         w swym krótkim dwudziestoleciu wojennym Polska kilkakrotnie popadała w sytuacje podobne do tych, które są obecnie naszym udziałem.


Przypomnijmy więc kilka epizodów z naszej bliższej przeszłości,     a być może, pomogą nam one podejść z większym umiarem, bez zbytnich emocji do analizy przyczyn tego, co się stało i znalezienia sposobów wyjścia z naszych obecnych trudności.


Już w 1945 roku, a więc tuż po zakończeniu II Wojny Światowej wśród działaczy Polonii zagranicznej rozważano różne warianty rozwiązań zagadnień społeczno-politycznych i gospodarczych powojennej Polski. Pokłosiem tych rozważań była m.in. praca Ferdynanda Zweiga, pt. „Między dwiema wojnami” (Wydawnictwo Światowego Związku Polaków z Zagranicy, Londyn 1945), z której zaczerpnąłem dane dotyczące interesującego nas zagadnienia.


§         


Dwudziestolecie odrodzonej Polski rozpoczęło się w niezwykle trudnych warunkach. Wojna na ziemiach polskich trwała o dwa i pół roku dłużej, niż na Zachodzie. Polska walczy o swe granice wschodnie,           a częściowo i zachodnie. W kwietniu 1919 r. wojska polskie zajmują Wilno, w maju 1919 r. Małopolskę Wschodnią, a w sierpniu 1919 r. wybucha powstanie górnośląskie.


Bitwa o Warszawę toczyła się w sierpniu 1920 r., w październiku tego roku następuje ponowne zajęcie Wilna. Pokój na ziemiach polskich datuje się dopiero od 18 marca 1921 r., tj. od daty zawarcia traktatu ryskiego, który ustalił granice wschodnie.


Młode, jeszcze nie zorganizowane państwo polskie musiało walczyć  z ogromnymi trudnościami. Kraj był zniszczony pochodem i co-faniem się trzech ówcześnie największych armii świata: niemieckiej, rosyjskiej i austriacko-węgierskiej. O ogromie zniszczeń świadczą następujące liczby. 1.800.000 budynków w miastach i wsiach, wartości ca 1.500 milionów fr złotych, całkowicie zniszczone. Połowa mostów, stacji kolejowych i warsztatów przepadła, 2 miliony sztuk bydła oraz 1,5 miliona owiec i kóz zginęło, przeszło 4 miliony ha lasów wycięto. Mocarstwa okupacyjne, głównie Niemcy, wywiozły m.in. ok. 41.000 motorów i turbin elektrycznych, 3.800 obrabiarek  i 98.000 ton różnych urządzeń fabrycznych wartości ca 12.000 milionów  fr złotych.


Gdy rząd polski objął władzę, na ziemiach polskich istniało pięć różnego rodzaju walut: marki niemieckie, korony austriackie, ruble carskie, marki wschodnie (tzw. ostmarki) i ruble wschodnie. W dodatku oszczędności pieniężne ludności polskiej, oceniane na ca 3.000 milionów fr złotych, w dużej mierze pochłonęła inflacja wojenna. A tymczasem bardzo by się mylił ten, kto by przypuszczał, że Polska uzyskała jakiekolwiek odszkodowania za zniszczenia dokonane przez mocarstwa centralne. Polsce przyznano jedynie prawo do maszyn, urządzeń fabrycznych i lokomotyw wywiezionych do Niemiec, ale i to pozostało na papierze, bo Niemcy systematycznie uchylały się od wykonania tych postanowień.


W czasie konferencji pokojowej w Wersalu przyjęto zasadę, że Polska, jako była część terytorialna państw nieprzyjacielskich, musi uczestniczyć w długach,  a częściowo nawet i w ciężarach odszkodowawczych, nałożonych na te państwa. Zgodnie z tym, Polska musiała przejąć 2.500 milionów mk złotych jako odszkodowanie za własność państwową Prus na ziemiach polskich, 1.500 milionów koron złotych za własność państwa austriackiego w Małopolsce i na Śląsku Cieszyńskim, oraz 288 milionów fr złotych tytułem tzw. podatku wolnościowego (Liberation Tax). Wprawdzie wszystkie te długi potem skasowano w zamian za zrzeczenie się przez Polskę w umowach międzynarodowych z r. 1929 i 1930 prawo do odebrania maszyn i u-rządzeń, mimo to pozostaje faktem, że Polska nie otrzymała ani odszkodowania za zniszczenia, rabunek i konfiskaty, ani wywiezionych maszyn, narzędzi i lokomotyw.


 Jakże dziwne (!) opisana sytuacja przypomina sytuację naszych pierwszych lat po II Wojnie Światowej.


Analizując w dalszym ciągu sytuację Polski w latach dwudziestych stwierdzić należy, że rząd ówczesny natrafił na ogromne trudności, gdyż nie mieliśmy ani dostatecznego zastępu ludzi w pełni przygotowanych do administracji, ani też doświadczenia w rządzeniu.


Czy otrzymaliśmy pomoc z zagranicy? Bardzo wartościową pomoc  w naturze otrzymaliśmy w tzw. akcji Hoovera, która uratowała sporo niemowląt, dzieci i matek od śmierci głodowej. Już w styczniu 1919 r. Amerykanie zjawili się  w Warszawie dla zorganizowania pomocy, a pierwszy statek, wiozący 14.000 ton żywności, przybył do Gdańska w lutym 1919 r.; nawiasem mówiąc Niemcy nie chcieli go przepuścić i ustąpili dopiero pod naciskiem sprzymierzonych. Ale pomoc hooverowska była krótka i ograniczyła się tylko do żywności. Nie obejmowała ona pomocy w odbudowie i rekonstrukcji naszej gospodarki, którą musieliśmy przepro-wadzać sami. Poza tym koszty pomocy hooverowskiej w wysokości 219 milionów dolarów Polska zobowiązała się spłacać z odsetkami 3% do 1932 r. i 3,5% po 1932 roku.


Otrzymaliśmy także szereg drobnych pożyczek zagranicznych w o-kresie 1920-1929, ale były one niedostateczne, jak na nasze potrzeby, podczas gdy w tym samym czasie istny strumień pożyczek zagranicznych płynął do Niemiec. Równolegle  z odbudową zrujnowanej wojną gospodarki rząd podejmuje walkę z szalejącą inflacją, która wyrażała się m.in. w ustawicznych zwyżkach cen i płac. Państwo musiało wydawać więcej niż otrzymywało w formie podatków i danin, a to powodowało konieczność emitowania nowych banknotów. Płace goniły ceny, a ceny płace. Jak tragiczną była ta sytuacja świadczy ówczesny kurs dolara. Dolar, który jeszcze  z końcem 1919 r. wynosił 90 mk, już   w 1921 – 4.000 mk, a z końcem 1923 roku 9.000.000 mk.


W tych warunkach normalne gospodarowanie jest już niemożli-we   i w grudniu 1923 r. sejm uchwala szerokie pełnomocnictwa skarbowe rządowi Grabskiego, dokonywa on próby reformy walutowej      i finansowej, opartej na własnych siłach, bez pomocy zagranicy.


Grabski zakłada Bank Polski z kapitałem akcyjnym 100 milionów złotych, przejętym w subskrypcji  publicznej. Bank ten miał emitować nowe banknoty pokryte zapasami złota w 30%. Nowa jednostka walutowa nazwana została złotym, a jej równowartość określona na 1 fr szwajcarski przy parytecie w stosunku do dolara 5,18. Stare marki wycofano z obiegu i wymieniono po kursie 1,800.000 za złoty. Wprowadzono wysokie podatki od majątku prywatnego, ze stawkami wzrastającymi od 1,2% do 13%, zależnie od wartości majątków. Podatek ten miał przynieść globalną sumę 1000 milionów złotych i rozdzielony został pomiędzy rolnictwo, przemysł  i handel oraz inne grupy. Poza tym i inne podatki podniesiono i przeliczono w nowej walucie. Wprowadzono również nowe monopole skarbowe.


Wydawało się, że reforma Grabskiego ustabilizuje ostatecznie walutę polską, bo złoty przez okres blisko 20 miesięcy utrzymywał się na swojej równi parytetowej bez zmiany.


Ale w połowie 1925 roku Niemcy rozpoczęli wojnę celną, aby zmusić Polskę do ustępstw w sprawach politycznych. A ponieważ w tym czasie zależność Polski od handlu zagranicznego z Niemcami była bardzo duża, a kredyty handlowe szły bądź   z Niemiec, bądź za ich pośrednictwem z innych krajów – stąd nastąpiło masowe wycofywanie zagranicznych kredytów krótkoterminowych z Polski.


W tej sytuacji Grabski nie zdołał ustabilizować ani cen, ani płac, ani też wydatków państwowych. Do tego przyłączyły się w 1925 roku wyjątkowo niskie urodzaje, które spowodowały znaczny deficyt w bi-lansie handlowym. W sierpniu 1925 roku reforma walutowa załamuje się ostatecznie i rząd Grabskiego odchodzi. Tym niemniej, to właśnie Grabski stworzył fundamenty pod przyszły ustrój pieniężny, stworzył podstawy naszej międzywojennej struktury skarbowo-budżetowej, stworzył system monopoli skarbowych, powołał do życia Bank Polski, Bank Gospodarstwa Krajowego i Państwowy Bank Rolny.


Po załamaniu się reformy walutowej Grabskiego kraj przechodził bardzo ciężki okres gospodarczy, społeczny i polityczny.


Wówczas dochodzi do zamachu stanu i władzę przejmuje J.Piłsudski.


W październiku 1927 roku J.Piłsudski ogłasza tzw. plan stabilizacyjny. Przyjęto nowy parytet złotego, który wyraził się kursem dolara o 72% wyższym, niż poprzedni. Przyjęto nowy statut Banku Polskiego, który powiększył swój kapitał akcyjny i uzyskał pełną niezależność od ministerstwa skarbu. Obostrzono przepisy dotyczące tzw. pokrycia złotego. Uproszczono rachunkowość skarbową i dokonano reform budżetowych. Przyjęto budżetowanie miesięczne. A co najważniejsze, odłączono budżetowo od skarbu państwa przedsiębiorstwa państwowe, w szczególności koleje, których były największe i przeprowadzono ich komercjalizację.


Równocześnie skarb państwa zaciągnął pierwszą wielką pożyczkę zagraniczną w bankach amerykańskich i angielskich na łączną sumę 62 miliony dolarów i dwa miliony funtów, tzw. pożyczkę stabilizacyjną. Była ona połączona z kredytami krótkoterminowymi, które zagraniczne banki emisyjne otworzyły Bankowi Polskiemu. Cały plan stabilizacyjny opracowano w porozumieniu z ekspertami   i przedstawicielami banków udzielających pożyczki, w szczególności w porozumieniu z misją prof. Kemmerera, który został na trzy lata doradcą Banku Polskiego.


Plan stabilizacyjny był ogromnym sukcesem, a złoty został ustabilizowany tak silnie, że przetrwał wszystkie wstrząsy i przewroty walutowe późniejszego okresu. Złoty utrzymał się na poziomie niezmiennym do końca dwudziestolecia – i to pomimo, że w roku 1931 funt, w roku 1933 dolar,  a w 1936 frank francuski, frank szwajcarski oraz gulden holenderski uległy dewaluacji.


§         


Omówiłem obszernie sytuację Polski po I wojnie światowej, gdyż dostrzegam analogię z naszym obecnym położeniem. My również po roku 1945 nie tylko nie otrzymaliśmy, praktycznie rzecz biorąc, żadnych wojennych reparacji, ale nawet musieliśmy partycypować w kosztach wyposażenia naszych armii, walczących na Zachodzie i wszystko, co Polska po drugiej wojnie światowej osiągnęła w dziedzinie odbudowy swej gospodarki, jest zasługą entuzjazmu, wielkiego zaangażowania i o-fiarnej pracy całego narodu. Niestety początkowy entuzjazm, poświęcenie i ofiarność społeczeństwa zostały zniweczone przez niepoważną, nieodpowiedzialną i często niekompetentną działalność niektórych organów władzy.


Nie wchodząc w szczegóły przyczyn należy tylko stwierdzić, że obecnie  w 1989 roku, tj. 50 lat po wybuchu II wojny światowej, Polska znajduje się   w sytuacji gospodarczej niewiele odbiegającej od tej, którą zobrazowałem poprzednio. Tym niemniej, jeśli wtedy znaleziono drogę wyjścia, można to również uczynić i teraz, pomimo, że inna jest już sytuacja światowa i inne międzynarodowe uwarunkowania finansowo-walutowe.


Obecnie ciążą nad nami dwa poważne zagrożenia. Pierwsze – potworne zagraniczne zadłużenie i drugie – galopująca inflacja przy niepełnowartościowej walucie.


Na temat zadłużenia wypowiedziałem się już poprzednio (por. W.D. „Zadłużenie Polski w relacji do złota”, Gazeta Krakowska, 6.VI.1989).


Zagadnienie drugie jest zbyt skomplikowane i omówienie jego przerasta ramy tego artykułu. W tym miejscu zamierzam zwrócić tylko uwagę na pewne zdarzenie  z dość odległej przeszłości, które w przy-padku pomyślnego dla nas rozwiązania – mogłoby być przyczynkiem do próby naprawy naszego systemu walutowego, a co za tym idzie, ułatwić sanację naszej gospodarki.


Chodzi o tzw. „spadek teksaski”. Sprawa ta od wielu lat powraca na łamy prasy krajowej i zagranicznej[1] poświęćmy jej więc chwilę uwagi. Oto bowiem Napoleon Dębicki, walczący o niepodległość Teksasu, poległ 27 marca 1836 r.  w bitwie pod Goliata. Jak to wówczas było w zwy-czaju, republika Teksasu obdarowała spadkobierców bohatera walk wyzwoleńczych dużymi obszarami ziemi. Aktem z maja 1851 roku nadano Dębickiemu 4.036 akrów ziemi, rozmieszczonych   w 7-miu hrabstwach stanu Teksas. Mijały lata. Do sądu w Austin (stolica stanu Teksas) zgłaszali się różni, prawdziwi i fałszywi spadkobiercy. Sprawą zajmował się jeszcze w 1894 roku carski konsulat generalny w Nowym Jorku, ale jak podaje Echo Krakowa z dnia 28.I.1957 roku, na terenach stanowiących masę spadkową działa 16 firm eksploatujących złoża ropy  naftowej, a część terenów położonych w górach,  a należących również do masy spadkowej, nie jest dotychczas objęta w posiadanie.


Wartość całego spadku oceniają różnie różne źródła, od 150 milionów do 1,5 miliarda dolarów. Według orzeczenia głównego urzędu krajowego stanu Teksas, pomimo upływu ponad 100 lat, przedawnienie w tej przewlekłej sprawie nie istnieje, gdyż w myśl przepisów prawa stanowego nie jest to nadanie osób prywatnych, lecz władz stanowych.


Korzystając z okazji wizyty prezydenta Georga Busha w Polsce, która to okazja najprawdopodobniej nie powtórzy się w bliższej przyszłości, chcę zaproponować, aby do pakietu spraw, które będą w nim omawiane, dorzucić jeszcze  i te sprawę. W takim przypadku byłaby nadzieja, że ostatecznie zostaną wyjaśnione wszystkie jej zawiłości.


Zakładając równocześnie, że przy rozwiązywaniu naszych problemów finansowych będziemy musieli tak czy inaczej nawiązywać do klasycznych metod walki z inflacją i utworzyć „fundusz stabilizacyjny” oraz ubiegać się o zagraniczną pożyczkę stabilizacyjną – moglibyśmy wówczas potraktować „spadek teksaski” jako zabezpieczenie ewentualnej pożyczki.


Poruszając powyższą sprawę chcę wyjaśnić, że czynię to bez porozumienia   z kimkolwiek z rodziny Dębickich.


 








[1]  Niektóre pozycje prasowe:


                Magazyn ŚWIAT nr 48 z 4.XII.1955 – „Sprawa cokolwiek przewlekła”


                Trybuna Robotnicza nr 21 z 25.I.1957 – „Kto odziedziczy setki milionów dolarów po majorze Dębickim”


                Echo Krakowa nr 23 z 28.I.1957 – „Czy zakończą się powodzeniem starania o olbrzymi spadek po poległym w Teksasie powstańcu polskim”


                Przekrój nr 1129 z 27.XI.1966 – „Po spadkowe runo”



 
     
   
 
licznik odwiedzin - 23434367        | mapa strony | © 2005-2009
Utworzono w systemie darmowe strony www EntroCMS