» artykuły bieżące 
» artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja 
- Spadek teksaski. List do Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
- List otwarty - Prezydent P.O. George Bush. Polityka USA.
- List otwarty - Prezydent USA George Dablju Bush. Polityka USA.
- Spadek teksaski. List do Gubernatora Stanu Teksas
- Spadek teksaski.List do Prezydenta Lecha Wałęsy
- Polska nadal w okowach zadłużenia
- Polska w cieniu rocznicowych wspomnień. Straty wojenne.II wojna światowa.Finanse
- Jeszcze wokół zadłużenia Polski
- Ten spadek ma wartość 1,5 mld dolarów. Kiedy Dębiccy odzyskają swój kawałek Teks
- Uwagi na temat udziału studentów w pracach naukowo-badawczych, rozwojowych [...]
- O wyższy poziom doktoratów z zakresu nauk ekonomicznych
- Kobieta w społeczności akademickiej
- Próba zastos. rachunków gospodarstw kolektywn. dla analizy ekonometrycznej [...]
» artykuły archiwalne nieopublikowane 
- Adwersarzom nicejskich ustaleń gwoli przypomnienia. Polska. Europa. II wojna św.
- Fatalna pomyłka. Jugosławia.Kosowo.Zniszczenia wojenne. Stosunki miedzynarodowe.
- Kobieto obudź się, idzie NOWE
» inne 
- Sprawozdania - Komisje Naukowe PAN O/Kraków. Polska. Zadłużenie krajów. Złoto.
- Ludwik Napoleon Dębicki - curriculum vitae. Spadek teksaski.USA.Polska.



 
     
 
   
   » artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja  » Polska w cieniu rocznicowych wspomnień. Straty wojenne.II wojna światowa.Finanse

Wilhelm Dębicki


Gazeta Krakowska nr 202/1989


Polska w cieniu rocznicowych wspomnień*


Jest rok 1989 i idąc śladem myśli Henryka Sienkiewicza można  powiedzieć, że jest to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na  niebie      i ziemi zwiastują jakoweś… nadzwyczajne zdarzenia.


W tym roku mija 50. rocznica wybuchu II wojny światowej i 50. rocznica tragicznego 17 września, gdy na wschodnie ziemie polskie wkroczyły wojska radzieckie. Przypada także 45. rocznica powstania warszawskiego i zakończenia II wojny światowej.


Minęła 70. rocznica powstania państwa polskiego. A jest to również rok, w którym zachodzą zmiany mogące przekształcić nasze dotychczasowe wyobrażenie o otaczającym nas świecie.


W Polsce powstała instytucja prezydenta i Senatu, w  USA władzę objął nowy prezydent, w ZSRR wybitny mąż stanu przeprowadza pierestrojkę, a cała zachodnia Europa przygotowuje się do unii gospodarczo-walutowej w 1992 roku.


Można więc postawić pytanie, gdzie w tej nowej scenerii znajduje się nasze społeczeństwo, jak widzi swoją przyszłość i co ważniejsze, co chce uczynić, aby ta przyszłość była lepsza?


    I


W artykule z dnia 8 VII br. („Jeszcze wokół zadłużenia Polski”), przeprowadziłem analogię naszej obecnej sytuacji z tą, która była naszym udziałem po pierwszej wojnie światowej. Z okazji 50. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej i 45. rocznicy jej zakończenia warto    i tym wydarzeniom poświęcić chwile uwagi.


Napad hitlerowski na Polskę został poprzedzony szeregiem pozornie lokalnych konfliktów, takich jak np. agresja japońska w Chinach, napaść Włoch na Abisynię, wojna domowa w Hiszpanii, czy podbój Albanii.


Mało kto mógł wtedy przypuszczać, że rozpętana przez faszyzm we wrześniu 1939 roku wojna trwać będzie ponad 5 lat, że obejmie aż 61 państw zamieszkanych przez 1 miliard 700 milionów ludzi, że powoła pod broń 140 milionów i że wreszcie pozbawi życia około 55 milionów ludzi.


Tym niemniej,  dla lepszego zrozumienia  obecnej  sytuacji Polski   i jej gospodarczych trudności warto zapoznać się pokrótce z udziałem Europy w zmaganiach II wojny światowej i przyjrzeć się, jak kształtowały się jej koszty i straty w ludziach w rozbiciu na poszczególne państwa1.[straty wojenne II wojny światowej].


I tak: ZSRR stracił 20 mln swych obywateli (w tym 13 milionów wojskowych, 7 milionów osób cywilnych), a jego straty materialne wyniosły 128 miliardów dolarów.


Polska straciła 6 milionów 28 tys. obywateli (z czego 644 tys. wojskowych i 5 mln 384 tys. osób cywilnych), straty materialne oszacowano na 16 miliardów 882 miliony dolarów.


Francja straciła 683 tys. ludzi (w tym 200 tys. wojskowych i 453 tys. osób cywilnych), jej straty materialne wyceniono na 21 miliardów dolarów.


Anglia straciła 375 tysięcy ludzi (w tym 300 tys. wojskowych i 75 tys. osób cywilnych), a jej straty materialne oszacowano na 6 miliardów 383 milionów dolarów.


Stany Zjednoczone A.P. straciły 405 tysięcy ludzi, z czego ogromną większość stanowili wojskowi. Brak danych odnośnie strat materialnych.


Straty ludzkie i materialne pozostałych państw [patrz tabela obok].


Można więc stwierdzić, że na każdych 1000 mieszkańców zginęło   w latach 1939-1945:


w Polsce – 220 obywateli;


w ZSRR – 116 obywateli;


w Jugosławii – 108 obywateli;


w Grecji – 70 obywateli;


w Albanii  – 24 obywateli;


w Holandii – 22 obywateli;


w Luksemburgu – 17 obywateli;


w Czechosłowacji – 15 obywateli;


we Francji – 15 obywateli;


w Belgii – 10 obywateli;


w W.Brytanii – 8 obywateli;


w Nowej Zelandii – 6 obywateli;


w Kanadzie – 3,4 obywateli;


w Norwegii – 3 obywateli;


w St.Zjednoczonych – 2,9 obywateli;


w Australii – 2 obywateli;


w Indiach – 2 obywateli;


w Unii Pd.Afryki – 0,6 obywatela


Oceniając zaś straty materialne w przeliczeniu na głowę mieszkańców  poszczególnych krajów otrzymamy następujące dane:


w ZSRR – 745 dolarów,


w Polsce – 626,


w Jugosławii – 601,


w Holandii 520,


we Francji – 504,


w Norwegii – 434,


w Czechosłowacji – 407,


w Grecji – 368,


w Belgii – 277.


Dokonując jeszcze innego przeliczenia strat spowodowanych agresją hitlerowskich Niemiec należy stwierdzić, że dwa państwa, Polska i ZSRR, łącznie straciły 26 milionów 28 tysięcy swych obywateli (z czego 13.644 tys. wojskowych i 12.384 tys. osób cywilnych). Straty materialne obu tych państw wyniosły 144 miliardy    i 822 miliony dolarów.


Dla porównania – trzy państwa gwarantujące Polsce pomoc militarną, a mianowicie Wielka Brytania i Francja, oraz w późniejszym okresie USA  straciły  łącznie 1 milion 463 tysiące   swych obywateli      (z czego 905 tysięcy wojskowych i 528 tysięcy osób cywilnych). Odpowiednio też te dwa państwa: Anglia i Francja (brak danych odnośnie USA) poniosły straty materialne na łączną sumę 27 miliardów  i 383 milionów dolarów.


A przecież jeśli chodzi o Polskę to przedstawione powyżej dane nie są kompletne, dotyczą bowiem tylko strat spowodowanych przez agresję hitlerowską, a nie obejmują strat ludzkich i materialnych spowodowanych przez ZSRR po dniu 17 września1939 roku.


A są to straty olbrzymie,  których dokładnej oceny w chwili obecnej dokonać nie można. Tym niemniej należy do nich zaliczyć miliony ludzi wywiezionych z Polski,  pozbawienie   ich  dorobku  i skazanie  na trud    i poniewierkę, a często i na śmierć w bezkresnych obszarach ZSRR, nie mówiąc już o sprawie katyńskiej.


 Sprawca tych wszystkich nieszczęść, które spadły na kraje Europy  i pozostałe części świata – Niemcy hitlerowskie – straciły 9 mln 700 tysięcy ludzi (w tym 9 mln 200 tys.  wojskowych i 500 tys. osób cywilnych), a ich straty materialne oszacowano na około 48 miliardów dolarów.


Tak więc II wojna światowa zakończyła się hekatombą ofiar ludzkich, niespotykanym w historii wojen zniszczeniem i tragedią milionów ludzi pozostałych przy życiu.


Warto więc zastanowić się, jak potoczyły się losy państw – uczestników tej wojny i czym są one dzisiaj, w 45 lat po jej zakończeniu.


Aby się zbytnio na ten temat w tym miejscu nie rozwodzić i niejako w sposób syntetyczny wykazać czym są obecnie państwa socjalistyczne   i jakie jest ich miejsce na szachownicy państw europejskich, posłużę się kursem wymiany walut państw socjalistycznych na markę RFN, notowanym przez banki zachodnioniemieckie w dniu 1 VIII br.:


100 lewów – 12 marek RFN; 100 marek NRD – 9,5 marek RFN; 100 rubli – 8 marek RFN; 100 koron CSRS – 3,4 marki RFN; 100 forintów – 1,8 marki RFN; 100 lei rum. – 0,95 marek RFN; 100 zł polskich – 0,01 marki RFN.


A więc jeden złoty polski równa się jednej dziesięciotysięcznej marki RFN. Stosunek tych dwóch walut, dwóch walczących z sobą państw, z których jedno należało do zwycięzców, a drugie do pokonanych, jest chyba najlepszym wskaźnikiem, kto faktycznie tę wojnę wygrał, a równocześnie wyznacza bezbłędnie miejsce obu tych państw we współczesnej Europie.


Nie dziwmy się więc, że gdy w dniach od 14 do 16 lipca br.w szkla-nej piramidzie Luwru odbył się już piętnasty szczyt tzw. „wielkiej siódemki”, czyli siedmiu najbogatszych krajów Zachodu: Francji, USA, W.Brytanii, RFN, Włoch, Kanady i Japonii – w ich gronie nie znalazło się ani jedno państwo socjalistyczne spośród tych, które 50 lat temu wywalczyły zwycięstwo nad faszystowskimi Niemcami.


                                            II


Sądzę, że należy przypomnieć kilka faktów z niedawnej przeszłości, tym bardziej że sprzyja temu okrągła rocznica. A więc kilka słów o tym, co zdarzyło się 50 lat temu, kiedy los Europy (i nie tylko – to nie jest megalomania) zależał od tego, jak potoczą się losy Polski. Jako jedyny kraj – Polska przeciwstawiła się zbrojnie: "brunatnej zarazie”, która zagroziła wtedy niemal całemu światu.


Na oczach tego świata, to biedne, zacofane jeszcze społecznie i go-spodarczo państwo uważane przez naszych wrogów za: „dziurę w cy-wilizowanej Europie”, potrafiło wznieść się na najwyższy poziom godności ludzkiej i powiedzieć NIE! I to największej ówczesnej potędze militarnej, przed którą w tym czasie ugięły się takie potęgi jak Francja    i Anglia.


 Nie dziwię się więc tej jawnej i utajonej do nas nienawiści pogrobowców III Rzeszy, gdyż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że gdyby nie ta Polska – mapa Europy i reszty świata wyglądałaby zupełnie, ale to zupełnie inaczej.


Jeśli w dodatku uwzględnimy fakt, że opór Polski opóźnił o ponad dwa lata Drang nach Osten, że wojna w Polsce nie tylko osłabiła potęgę militarną Rzeszy, ale również dostarczyła Zachodowi cennych militarnych doświadczeń z poligonu wojny w Polsce i że wywiad Polski poprzez osiągnięcia naszych uczonych dostarczył Zachodowi „ENIGMĘ”, umożliwiającą wywiadowi angielskiemu wgląd w plany i rozkazy bojowe dowódców niemieckich, staje się jasne, że gdyby nie ta Polska i jej bohaterska walka – zarówno Zachód, jak i ZSRR nie miałyby zbyt wielkich szans na stawienie skutecznego oporu nawale hitlerowskiej.


Ale snując dalej nasze rocznicowe wspomnienia można przyjąć również inny wariant ówczesnych wydarzeń, o realizację którego usilnie zabiegali Goebbels i Goering.


Załóżmy, że my Polacy wtedy w 1939 roku zgodziliśmy się współdziałać z Hitlerem w budowie nowej Europy. I że podobnie, jak czyni to dzisiaj Francja z Niemiecką Republiką Federalną, zgodziliśmy się na połączenie naszych armii pod wspólnym niemieckim i polskim dowództwem.


Nietrudno sobie wyobrazić – analizując przebieg kampanii wojennych II wojny światowej – że w takim wypadku Zachód nie miałby najmniejszych szans, a również i ZSRR nie zdołałby obronić się wobec zjednoczonych sił Niemiec i Polski, dysponujących w dodatku całym zasobem sił materialnych i ludzkich ujarzmionej Europy.


Mogłoby się więc zdarzyć, że to nie doborowe oddziały Armii  Czerwonej zrzucałyby pod Murem Kremlowskim zdobyte hitlerowskie sztandary do stóp Stalina , a przeciwnie, do stóp Hitlera gestapowcy zrzucaliby zdobyte sztandary państw Europy i nie tylko.


Stąd zalecałbym usilnie moim rodakom rozwagę i umiar, a naszym „dobroczyńcom z Zachodu” życzyłbym trochę lepszego rozeznania w tym, co się obecnie w świecie dzieje. Zdaje się, że nie dostrzegają oni tego, że:


          Widmo krąży nad światem – widmo zadłużenia.


                                            III


Gdy dzisiaj, w 45 lat po zakończeniu II wojny światowej czytam w prasie, że delegacje 24 państw oraz komisji EWG spotkały się 1 VIII br. w Brukseli dla przedyskutowania możliwości udzielenia nam doraźnej, bezpłatnej pomocy żywnościowej, opanowują mnie mieszane uczucia. Ze smutkiem muszę wyznać, że dominuje w nich uczucie wielkiego wstydu. Samo określenie „doraźnej pomocy” wywołuje we mnie przykre wspomnienia. W latach wielkiego światowego kryzysu (1929-1933), który szczególnie dotkliwie uderzył Polskę – pracowałem w „Akcji niesienia doraźnej pomocy bezrobotnym” w Komitecie Opieki Społecznej w Stanisławowie (obecnie ZSRR).


Znam więc biedę z autopsji (por. zdjęcie z 1932 roku) i jeśli wtedy rozumiałem sens i zasadność akcji pomocy doraźnej, to dzisiaj pomimo dotkliwych niedoborów żywnościowych, które w sposób szczególnie uciążliwy uderzają w grupy najniżej uposażonych, emerytów, rencistów itp. To mimo wszystko sądzę, że nie upoważnia to nas, jako narodu do wyciągania ręki po jałmużnę.


Tym niemniej podnosząc teraz zastrzeżenia odnośnie bezpłatnej, doraźnej dla nas pomocy, nie chciałbym, aby moje uwagi były potraktowane jako sugestia, aby z tej żenującej dla nas pomocy zrezygnować. Byłoby to działanie nierozsądne i w naszej obecnej konkretnej sytuacji szkodliwe dla społeczeństwa.


Miał częściowo rację wicepremier Sekuła, gdy stwierdzał, że bez pomocy zagranicznej nie wyjdziemy z naszych gospodarczo-finansowych trudności.  Ale chodzi o to, jaka  to  ma być pomoc i równie ważne,       w jakiej formie ma być udzielona.


Zagadnienie to wymaga odrębnego opracowania. Tu chciałbym jedynie nawiązać do moich poprzednich propozycji. Stoję bowiem na stanowisku, że w obecnej naszej konkretnej sytuacji społeczno-gospodarczej powinniśmy zabiegać o:



1.      zrzucenie z jarzma naszego zagranicznego zadłużenia tej jego części, która powstała na skutek restrykcji i lichwiarskiego oprocentowania.


2.      przesunięcie terminu spłaty pozostałego zadłużenia na okres późniejszy bez naliczania odsetek.


3.      rozłożenie po tym okresie sumy zadłużenia na odpowiednie raty roczne z zastosowaniem tylko 5% oprocentowania.


4.      bezzwłoczne zakończenie wojny gospodarczej z Polską, zaniechanie restrykcji i przywrócenie Polsce klauzuli największego uprzywilejowania.


5.      udzielenie Polsce już w najbliższym terminie pożyczki stabilizacyjnej, tak aby Polska mogła natychmiast przystąpić do reformy swej waluty.


6.      zmianę przepisów regulujących stosunek wierzyciel – dłużnik. Polska powinna bezwzględnie aktywnie dołączyć do krajów występujących o zmianę warunków obsługi zagranicznego zadłużenia.


Takie, wg mnie, byłyby formy pomocy, której Polska ma moralne prawo domagać się od Zachodu, a zwłaszcza od tych państw, które w czasie     II wojny światowej otrzymały od Polski pomoc, której waga i znaczenie w ówczesnych czasach zostały tak mocno podkreślone w słynnej wypowiedzi W.S. Churchilla: „Nigdy w historii świata tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak niewielu”.


*Pomijając przetasowania na geopolitycznej scenie Świata, zagadnienia zawarte w artykule są wyjątkowo aktualne, w odniesieniu do dzisiejszego stanu finansowego gospodarek, wymienionych w artykule krajów.


 


 


 


 


 


 


 


 



 
     
   
 
licznik odwiedzin - 23434297        | mapa strony | © 2005-2009
Utworzono w systemie darmowe strony www EntroCMS