» artykuły bieżące 
» artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja 
- Spadek teksaski. List do Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
- List otwarty - Prezydent P.O. George Bush. Polityka USA.
- List otwarty - Prezydent USA George Dablju Bush. Polityka USA.
- Spadek teksaski. List do Gubernatora Stanu Teksas
- Spadek teksaski.List do Prezydenta Lecha Wałęsy
- Polska nadal w okowach zadłużenia
- Polska w cieniu rocznicowych wspomnień. Straty wojenne.II wojna światowa.Finanse
- Jeszcze wokół zadłużenia Polski
- Ten spadek ma wartość 1,5 mld dolarów. Kiedy Dębiccy odzyskają swój kawałek Teks
- Uwagi na temat udziału studentów w pracach naukowo-badawczych, rozwojowych [...]
- O wyższy poziom doktoratów z zakresu nauk ekonomicznych
- Kobieta w społeczności akademickiej
- Próba zastos. rachunków gospodarstw kolektywn. dla analizy ekonometrycznej [...]
» artykuły archiwalne nieopublikowane 
- Adwersarzom nicejskich ustaleń gwoli przypomnienia. Polska. Europa. II wojna św.
- Fatalna pomyłka. Jugosławia.Kosowo.Zniszczenia wojenne. Stosunki miedzynarodowe.
- Kobieto obudź się, idzie NOWE
» inne 
- Sprawozdania - Komisje Naukowe PAN O/Kraków. Polska. Zadłużenie krajów. Złoto.
- Ludwik Napoleon Dębicki - curriculum vitae. Spadek teksaski.USA.Polska.

 
     
 
   
   » artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja  » List otwarty - Prezydent USA George Dablju Bush. Polityka USA.


          CZY WCHODZIMY W TRZECIE TYSIĄCLECIE ERY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ                           Z TOMAHAWKIEM W RĘKU CZY TEŻ  Z FAJKĄ POKOJU


PREZYDENT USA GEORGE DABLJU BUSH


P.O.


Houston


USA


 


Panie Prezydencie, huragan KATRINA, który z tak potężną siłą uderzył teraz w Nowy Orlean powodując  śmierć tysięcy jego mieszkańców          i niewyobrażalne wprost straty materialne, stanowi jakby kolejne ostrzeżenie dla całej ludzkości, że COŚ niedobrego zaczyna się dziać na naszej wspólnej ojczyźnie, jaką jest nasz GLOB, nasza ZIEMIA.


 


Panie Prezydencie, proszę darować mi moją śmiałość, ale muszę powrócić do niektórych moich stwierdzeń i uwag, jakie zawarłem w mym liście do Pana z dnia 10 sierpnia 2004 roku.


 


Huragan Katrina tylko bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że konieczna jest rewizja naszych dotychczasowych przekonań i działań.


 


Już w wymienionym liście ostrzegłem, że USA traci swe znaczenie nie tylko jako największe militarne mocarstwo świata, ale co gorsza, że         w opinii tego świata pogarsza się także i jego image.


 


Sprawy współczesnego nam świata są niesłychanie skomplikowane,       a dotychczasowe ich rozwiązania budziły i nadal budzą wiele zastrzeżeń. To nie bez kozery papież Jan Paweł II określił ubiegłe stulecie, jak: ”stulecie dwóch totalitaryzmów i masowego ludobójstwa” i zaapelował: ”ratujmy człowieka”. Również wybitni intelektualiści i znawcy współczesnego nam świata nie kryją swojego zaniepokojenia.


 


Ogólnie można stwierdzić, że różne cywilizacje naszych czasów znajdują się na różnych etapach swych dziejów. Przy czym rozwój krajów bogatych jest tak błyskawiczny, a cywilizacja zachodnia ma taką dynamikę rozwoju ( Stany Zjednoczone i Europa ), jakiej nie miała żadna wcześniejsza cywilizacja. Na skutek tego zaistniała między bogatymi i biednymi krajami olbrzymia dysproporcja, która rośnie coraz szybciej. Dysproporcja ta spowodowała, że duży postęp, cała rewolucja techniczna i informacyjna dokonuje się obecnie w świecie  bogatych,      a biedni tkwią jakby w bezruchu i praktycznie nie mają do tej rewolucji dostępu.


 


Kluczową sprawą naszych czasów jest złagodzenie różnic między bogatymi i biednymi zarówno w ramach państw, jak i między państwami. Bogaci muszą zrozumieć, że dystans dzielący ich świat od otchłani nędzy, zagraża i ich własnej przyszłości. Dlatego  walkę            z nędzą   i biedą powinni prowadzić dzisiaj przede wszystkim bogaci,     a nie, jak dotychczas przywódcy biedaków. Tym niemniej rosnące obszary nędzy i dysproporcje w podziale bogactw oraz coraz większe różnice cywilizacyjne - to bomby zegarowe, które prędzej czy później, mogą zagrozić całej ludzkości.


 


Konkluzją powyższych ustaleń może być tylko nadzieja, że świat będzie miał mądrych, rozumnych władców, którzy zerwą z dotychczasową metodą rozwiązywania problemów światowych przy pomocy „tomahawka”, a przejdą na metodę kompromisów i porozumień w sto-sunkach międzynarodowych.


 


Na przełomie maja i czerwca 1989 r. w krajach Zachodniej Europy,         a zwłaszcza w RFN, miała miejsce wizyta 41 prezydenta USA Georga Busha, zadaniem której było doprowadzić do uzgodnienia wspólnej strategii wobec inicjatyw rozbrojeniowych M. Gorbaczowa. Już wtedy zarysowały się pewne odmienne stanowiska w poglądach USA i NRF. Można więc mówić o pewnych symptomach antyamerykanizmu, które już wtedy się ujawniły.


 


Dzisiaj symptomy antyamerykanizmu - różnego zresztą charakteru - widoczne są nie tylko w Europie ale przede wszystkim w świecie azjatycko-muzułmańskim i w szeregu innych krajach. Nie dzieje się to bez powodów. Stany Zjednoczone Ameryki, niestety jak dotychczas, nie zdały egzaminu z konfrontacji z zagrożeniami współczesnego świata. Niemal wszystkie podejmowane ostatnio przez USA i NATO akcje - celowo używam tego określenia - nie zrealizowały wyznaczonego sobie celu i co więcej zaogniły tylko istniejące między państwami antagonizmy, a ich obywateli często skazywały na ogromne cierpienia     i zubożenie.


 


Jako 43 prezydent USA wszedł Pan na podium sceny politycznej już nie tylko USA, ale i całego współczesnego nam świata, a jest to już inny i to zupełnie inny świat od tego,jaki zastał Pański ojciec, 41 prezydent USA. Inna jest dzisiaj też i Ameryka.


 


Wiem w jak trudnym położeniu znajduje się obecnie Pan i cała Ameryka. Kraj, któremu Pan przewodzi jest u kresu swej psychicznej wytrzymałości. Od dnia 11.09.2001 roku, Pański kraj jest w  s z o k u, bo nie widzi nie tylko tej świetlanej a obiecanej mu przyszłości, ale co więcej, utracił wiarę w to, że na skutek swej militarnej potęgi jest bezpieczny, przynajmniej w swych wewnętrznych granicach.


 


Niestety, kraj uważany dotychczas jako nietykalny, okazał się  tykalny   i co więcej, tragedia amerykańska spowodowała jakby otwarcie PUSZKI PANDORY, z której wypełzły inne jeszcze nieszczęścia zagrażające obecnie już całemu cywilizowanemu światu.


 


W dodatku, ta tragedia amerykańska wywołała także kryzys zaufania do przywódców pozostałych państw i ich instytucji zwierzchnich.


 


Runął prestiż nie tylko USA i ONZ, a więc jakby nie było, dwóch dotychczas najważniejszych filarów porządku światowego. Dzisiaj nikt nie może być pewien, że ustalone tradycje i prawo będą w przyszłości respektowane. Zaistniała obecnie w świecie tzw. ”wolna amerykanka”    w tym najbardziej ujemnym znaczeniu. Odbudowa prestiżu tych dwóch wymienionych poprzednio filarów porządku światowego, wydaje się być niezwykle pilnym zadaniem.


 


USA wkroczyły na podium politycznej i militarnej sceny świata stosunkowo niedawno i w porównaniu do innych państw, legitymujących się tysiącletnią historią, jest jednym  z najmłodszych. Ta Ameryka, chociaż dzisiaj najpotężniejsze państwo i największa militarna potęga, jest równocześnie pod wieloma względami jeszcze in statu nascendi i to pomimo tego, że właśnie ona dała światu najbardziej nowoczesną konstytucję. Stąd, jak to często się zdarza, zachłysnęła się swą siłą         i bogactwem i uwierzyła, że jest rzeczywiście pępkiem świata i że jej wszystko wolno. Ale tak już nie jest i co więcej i Ameryka powinna się podporządkować tym nowym wyzwaniom, jakie teraz przed światem stoją.


 


Jak wiadomo, to właśnie USA wprowadziły chaos w międzynarodowej polityce i w bardzo istotnym stopniu przyczyniły się do upadku indywidualnych i instytucjonalnych autorytetów, a bez ich odbudowy nie może być mowy o pokoju światowym.


 


To właśnie USA, wbrew opinii niemal całego świata, podjęły działania, które temu pokojowi zagroziły i nadal zagrażają. To nie bez kozery pani Madeleine Albright powiedziała, że Ameryka, to kraj nieodzownie potrzebny, ale równocześnie stwierdziła, że martwi się i ubolewa nad tym, że „pan prezydent G.Dablju Bush nie ma koncepcji polityki rzeczywiście proamerykańskiej i o znaczeniu ogólnoludzkim”.


 


Świat stoi obecnie na krawędzi trzeciej wojny światowej. Należy więc zapytać, czyje i jakie działania mogą zapobiec jej wywołaniu. Jest to pytanie ogromnie ważne dzisiaj.


 


Pański ojciec, George Bush, 41 prezydent USA wykazał się nie tylko nadzwyczajną odwagą i bohaterstwem w Wietnamie, ale co więcej, miał cywilną odwagę przeciwstawić się doradcom i wstrzymać walkę o Kuwejt i to w chwili, gdy miał w 100% zapewnione zwycięstwo. Decyzją swą uratował życie tysiącom ludzi i obronił, być może, ludzkość przed trzecią wojną światową.


 


Pan, Panie Prezydencie, został wmanewrowany w wojnę z Irakiem i co prawda zniewolił Pan Irak i schwytał Husajna, ale była to tylko wygrana bitwa - bo wojna z Irakiem jeszcze trwa, a jej racjonalnego zakończenia jeszcze nie widać.


 


Za czasów Pańskich poprzedników, a także już za Pańskiej prezydentury, USA poniosła nie tylko olbrzymie straty ludzkie i materialne, ale także straciły coś, co jest największą porażką w całej jej dotychczasowej historii, Ameryka straciła swój IMAGA w opinii świata. Ameryka dzisiaj, to kraj chory, wymagający długotrwałej terapii, a jej obecnie największym zagrożeniem jest to, że równocześnie straciła wiarę i zau-fanie do swych przywódców.


 


Jest Pan prezydentem USA i ma Pan w swym ręku wszystkie atuty, aby móc skutecznie zadziałać. Tylko Pan ma możność podejmować decyzje, które swą wagą i skutkami mogą zmienić dotychczasowe sposoby rozwiązywania podobnych sytuacji.


 


Bez przesady można powiedzieć, że oczy prawie całego świata są dzisiaj zwrócone na Amerykę, bo taka czy inna orientacja polityczna Prezydenta zadecyduje o tym, czy idziemy w stronę pokoju, czy też kontynuacji wyścigu zbrojeń i w konsekwencji dalszych zbrojnych konfliktów.


 


Znalazł się Pan obecnie w sytuacji zmuszającej Pana do odpowiedzi na tak postawione pytanie.


 


Mówienie dzisiaj o powszechnej globalizacji, która ma uzdrowić oraz uszczęśliwić ludzkość i o przewodniej w niej roli USA jest niepoważne      i zakrawa na żart. To przecież USA pretendująca do przewodnictwa nad światem, przez swoją zagraniczną politykę, spowodowała upadek dotychczasowych autorytetów światowych. Stąd istnieje pilna konieczność odbudowy zaufania do tych instytucji i osób, które pieczę nad światowym pokojem mają w swej gestii.


 


Co może Pan uczynić ?


 


Nie ulega wątpliwości, że natychmiastową koniecznością jest zakończenie konfliktu palestyńsko-izraelskiego i to zgodnie z decyzją Rady Bezpieczeństwa ONZ.


 


To jest dzisiaj conditio sine qua non do odbudowy prestiżu ONZ i USA,   a tym samym przywrócenia im mandatu do podjęcia prób rozwiązania wszystkich pozostałych jeszcze zbrojnych konfliktów.


 


Zakończenie jak najszybciej i to bez żadnych warunków wstępnych wojny z Irakiem.


 


USA wraz ze swoimi sojusznikami powinna natychmiast wycofać się        z zajmowanych obecnie terenów Iraku i oddać dalsze losy tego kraju      w ręce samych Irakijczyków.


 


Jestem przekonany, że ten kraj, o takiej kulturze i wiekowej tradycji swego istnienia potrafi odbudować swój kraj i zapewnić bezpieczne życie swym obywatelom.


 


Nie potrzebuję chyba już przekonywać Pana, że podjęcie wymienionych wyżej decyzji, postawiłoby Pana Panie Prezydencie, w rzędzie największych obecnie mężów stanu i byłoby zasadniczym wkładem         w odbudowę światowego pokoju. Równocześnie przywróci Pańskiemu udręczonemu narodowi utraconą godność oraz wiarę i zaufanie do swego prezydenta.


 


Problem pokoju światowego jest dzisiaj sprawą najważniejszą i w tym kontekście akcja USA przeciwko Irakowi była i jest tylko drobnym wycinkiem tego teatru wojny, który powolnie, ale niestety   i kon-sekwentnie opanowuje cały świat. Należy się temu zdecydowanie przeciwstawić!


 


Panie Prezydencie, trzeciego listopada 2004 r. tuż po wyborze Pana na 43 prezydenta USA, w swym orędziu do narodu oświadczył Pan, że Stany Zjednoczone nadal będą zdecydowanie walczyć z terroryzmem. Terroryzm ma wiele postaci, ale najgroźniejszym jest tzw. polityczno-militarny, a z nim walka jest ogromnie skomplikowana. Prezydent Putin w niedawnym wywiadzie m.in. oświadczył: ”żadne, choćby i największe państwo, samo, w pojedynkę, z terroryzmem sobie nie poradzi”, stąd chciałbym nawiązać do mego niegdysiejszego pomysłu z roku 2001. Jeszcze raz proponuję spotkanie 44 największych obecnie włodarzy tego świata, np. w Polsce, na Wzgórzu Wawelskim w Krakowie, łącznie          z przedstawicielami arabsko-muzułmańskiego i islamskiego świata by spróbować rozwiązać ten „gordyjski węzeł”. Sądzę, że sprzyjać tym rozmowom i naradom do pojednania i współpracy wszystkich narodów naszej Matki Ziemi będzie wawelski talizman CZAKRAM, jeden z siedmiu „świętych kamieni”, będącym źródłem niebywałej mocy i dającym niezwykła siłę duchową. ( por. wydaną w 1966 r. w Londynie książkę   pt. ”The Cracow Occult Center” oraz książkę Zbigniewa Święcha pt.„Czakram Wawelski” Angora nr 46 z dnia 14.11.2004 r.)


 


Jestem przekonany, że Kraków podołałby wymogom takiego spotkania.


 


Łączę wyrazy szacunku i poważania


 


         Wilhelm Dębicki


 


 



 
     
   
 
licznik odwiedzin - 23434515        | mapa strony | © 2005-2009
Utworzono w systemie darmowe strony www EntroCMS