» artykuły bieżące 
» artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja 
- Spadek teksaski. List do Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
- List otwarty - Prezydent P.O. George Bush. Polityka USA.
- List otwarty - Prezydent USA George Dablju Bush. Polityka USA.
- Spadek teksaski. List do Gubernatora Stanu Teksas
- Spadek teksaski.List do Prezydenta Lecha Wałęsy
- Polska nadal w okowach zadłużenia
- Polska w cieniu rocznicowych wspomnień. Straty wojenne.II wojna światowa.Finanse
- Jeszcze wokół zadłużenia Polski
- Ten spadek ma wartość 1,5 mld dolarów. Kiedy Dębiccy odzyskają swój kawałek Teks
- Uwagi na temat udziału studentów w pracach naukowo-badawczych, rozwojowych [...]
- O wyższy poziom doktoratów z zakresu nauk ekonomicznych
- Kobieta w społeczności akademickiej
- Próba zastos. rachunków gospodarstw kolektywn. dla analizy ekonometrycznej [...]
» artykuły archiwalne nieopublikowane 
- Adwersarzom nicejskich ustaleń gwoli przypomnienia. Polska. Europa. II wojna św.
- Fatalna pomyłka. Jugosławia.Kosowo.Zniszczenia wojenne. Stosunki miedzynarodowe.
- Kobieto obudź się, idzie NOWE
» inne 
- Sprawozdania - Komisje Naukowe PAN O/Kraków. Polska. Zadłużenie krajów. Złoto.
- Ludwik Napoleon Dębicki - curriculum vitae. Spadek teksaski.USA.Polska.







 
     
 
   
   » artykuły archiwalne, listy otwarte, korespondencja  » Spadek teksaski. List do Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej



Szanowny Panie Prezesie !


 


 


Składam Panu jak najserdeczniejsze gratulacje i jak najlepsze życzenia  z okazji ponownego wyboru na Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej.


 Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że jest to dla Pana nie tylko ogromny zaszczyt       i wyróżnienie, ale także i ogrom obowiązków i pracy, zwłaszcza w tym początkowym okresie, gdy wyznacza Pan kierunki działań  i wynajduje środki dla ich realizacji.


Toteż z zażenowaniem zwracam się z prośbą, aby znalazł  Pan trochę czasu  i zechciał zainteresować się sprawą, która już od przeszło 150 lat bulwersuje opinię publiczną bez mała połowy świata.


Moją śmiałość usprawiedliwia fakt, że wyczerpałem już możliwości mojego kraju – jak świadczą załączone pisma   a także przeświadczenie, że ta sprawa, zwłaszcza gdyby udało się doprowadzić ją do jakiegoś racjonalnego rozwiązania – miałaby także korzystne reperkusje dla reprezentowanego przez Pana Kongresu Polonii Amerykańskiej. W telegraficznym skrócie  omawiana sprawa przedstawia się następująco.


Jest to sprawa bohaterskiej śmierci polskiego emigranta   śp. Ludwika Napoleona Dębickiego, który 27 marca 1836 roku zginął pod Goliath, w bitwie o wolność Teksasu.


Niezależna już wówczas Republika Teksasu, w uznaniu jego zasług, aktem  z maja 1851 roku nadała jego spadkobiercom 4.036 akrów ziemi   (16,333 km2), rozmieszczonych                    w 7 hrabstwach Teksasu.


I tu jest właśnie początek perypetii spadkowych, które stanowią przedmiot mojego zainteresowania.


 


Szanowny Panie Prezesie !


 


Jak już zaznaczyłem, sprawa ta ciągnie się już od dziesiątków lat,  a im dalej od daty jej zaistnienia, tym bardziej się komplikuje i tym mniej ma szans na jej jakieś racjonalne rozwiązanie, zwłaszcza gdy do  niej podchodzimy w tradycyjny  i uwarunkowany procedurą sądową sposób.


Moim zdaniem, tego rodzaju dochodzenie do tego spadku nie ma najmniejszych szans powodzenia i to nie tylko ze względu na dzielący nas od jej zaistnienia przedział czasu.


Nadanie ziemi L.N. Dębickiemu miało miejsce w czasie, gdy Republika Teksasu dopiero się rodziła, gdy ziemia, którą został on obdarowany nie przedstawiała większej wartości, gdy nadanie dotyczyło bezludnych prawie terenów i co najważniejsze, nikt jeszcze nie podejrzewał tkwiących w jej wnętrzu bogactw.


A więc reasumując, sprawa dotyczy przedmiotu spadku, który   w momencie jego zaistnienia, miał, załóżmy, wartość niewielką, a dzisiaj jest to wartość, którą w kategoriach finansowych bardzo trudno ustalić  i może się ona wahać od jednego do kilku miliardów dolarów.


W dodatku należy podkreślić, że dzisiaj do tego spadku pretenduje kilkaset osób, tak czy inaczej spokrewnionych z L.N. Dębickim.


A więc jak widać, sprawa tego spadku swym charakterem odbiega od tzw. normalnych  spraw spadkowych i choćby z tego tylko tytułu wymaga innego niż tradycyjnego do niego podejścia.


Co więcej, jak wynika z rozmaitych przekazów i dotychczasowych dociekań tych, którzy się ta sprawą interesowali – nie jest dzisiaj sprawą bezsporną ustalenie podstawowych danych dotyczących nawet samej osoby L.N. Dębickiego, a zwłaszcza jego prawdziwych krewnych.


Różne przekazy tej sprawy, różne podają wiadomości na powyższe tematy, których sprawdzenie i uwiarygodnienie dzisiaj, to jest po upływie ponad 150 lat jest sprawą niesłychanie trudną i zawiłą, stąd i możliwość różnych nadużyć i mistyfikacji.


Podkreślam jeszcze raz, że sprawa tego spadku jest obecnie tak zagmatwana i co za tym idzie tak skomplikowana, że nie sądzę, żeby pojedyncza rodzina Dębickich, nawet legitymująca się jak najbardziej wiarygodnymi dokumentami mogła ją wygrać i dlatego uważam, że nie można jej rozwiązania pozostawić tylko samym Dębickim.


Jeśliby tak miało być, to jestem przekonany, że jeszcze kilka następnych pokoleń Dębickich, będzie się tą sprawą emocjonowało,  a ziemia i związane z nią bogactwa będą nadal eksploatowane nie przez tych, którzy są do tego uprawnienie.


Jakie są więc obecne realia załatwienia tej sprawy i dlaczego  o pomoc  w jej rozwiązaniu zwracam się do Pana, Panie Prezesie?


Z załączonych odpisów pism Kancelarii Prezydenta RP i Ministerstwa  Spraw Zagranicznych wynika, że próbowałem zainteresować tą sprawą najwyższe instancje władz państwowych, ale jak się okazało bezskutecznie. Co więcej, nie otrzymałem też odpowiedzi na proponowane przeze mnie rozwiązanie.


Z drugiej strony muszę stwierdzić, że ma rację dyrektor Departamentu Konsularnego        i Wychodźstwa MSZ, pan Tomasz Lis, stwierdzający, że :


„Wznowienie badań kosztowałoby dziesiątki tysięcy dolarów bez jakichkolwiek gwarancji ich zwrotu. Samo wyjaśnienie stanu faktycznego nie dałoby nic. Należałoby udowodnić, że kolejni właściciele działek nabywali je w złej wierze. Udowodnienie tego od połowy XIX wieku do dnia dzisiejszego jest praktycznie niemożliwe. Realność wykazania, że spadek istnieje jest praktycznie żadna.


Polskie urzędy konsularne nie mają możliwości oraz środków pozwalających na kontynuowanie tej sprawy. Osoby zainteresowane mogą natomiast prowadzić dalsze badania wyjaśnienia na własny koszt”.


 


Ale nie o to mi przecież chodziło i nie o takim sposobie dochodzenia do spadku traktuje moja propozycja.


Już od kilku lat w swych wypowiedziach prasowych reprezentuję pogląd, że :


1.      pojedyncza osoba, czy nawet klan rodzin Dębickich nie ma najmniejszych szans wygrania sprawy, i


2.      że dochodzenie do tego spadku drogą procesów sądowych nie jest właściwym sposobem rozwiązania tej sprawy.


 


W związku z powyższym proponowałem zmianę charakteru tej sprawy i przekształcenie jej w quasi porozumienie międzypaństwowe, tj. między Polską a Stanami Zjednoczonymi AP.


Przy czym powiązanie tych ostatnich z indywidualnymi pretendentami do spadku (strona polska), jak i z dotychczasowymi użytkownikami obiektów stanowiących elementy masy spadkowej (strona USA) byłoby wewnętrzną sprawą obu wysokich umawiających się stron, tj. Polski  i Stanów Zjednoczonych AP.


Innymi słowy, charakter sprawy uległby radykalnej przemianie, ze sprawy cywilno-prawnej przekształciłby się w sprawę międzynarodową  i w tym kontekście należałoby szukać dróg  i sposobów jej ostatecznego rozwiązania.


Czy takie rozwiązanie jest możliwe?


Czy w dotychczasowej historii międzypaństwowych stosunków było już kiedyś i gdzieś zastosowane?


Wydaje mi się, że tak.


Powołuję się tutaj na historię powstania Fundacji „Polsko – Niemieckie Pojednanie”.


8 marca 1989 roku – 28 posłów z różnych klubów złożyło na ręce marszałka Sejmu projekt uchwały, uznającej decyzję prezydenta Bieruta     w sprawie zrzeczenia się przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec za sprzeczną z polskim interesem narodowym.


W kwietniu 1989 roku zostało zarejestrowane „Stowarzyszenie Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę Niemiecką”.


W październiku 1991 roku rząd Tadeusza Mazowieckiego wynegocjował z rządem Republiki Federalnej Niemiec powstanie Fundacji „Polsko – Niemieckie Pojednanie”, która miała się zająć rozdziałem pomocy humanitarnej ofiarom hitlerowskich prześladowań i rząd RFN wyasygnował na ten cel sumę 500 milionów marek.


Abstrahując od wszelkich analogii natury polityczno – prawnej    i moralnej oraz ograniczając się tylko do analizy strony organizacyjnej powstałej instytucji – należy stwierdzić, że u podstaw jej powstania leżała niechęć RFN do uznania swej odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowców dokonanych na Polskach, jak  i sprzeciw wobec ich indywidualnemu dochodzeniu do odszkodowań.


Na skutek olbrzymiego nagłośnienia tej sprawy w mass mediach całego świata, a w tym także i Polonii Amerykańskiej – rząd RFN musiał zrewidować swoje stanowisko i ostatecznie       w wyniku negocjacji obu zainteresowanych państw powstaje Fundacja „Polsko- Niemieckie Pojednanie”. I chociaż nie jest to zadowalające rozwiązanie tzw. kwestii reparacji wojennych, to jednak w jakimś stopniu stanowi zadośćuczynienie i także stanowi pomoc materialną – co prawda raczej symboliczną – dla osób represjonowanych przez III Rzeszę.


Istnieje więc pewne sytuacyjne podobieństwo pomiędzy tzw. „sprawą reparacji wojennych” – abstrahując oczywiście od wszelkich innych analogii natury polityczno-prawnej       i moralnej – a sytuacją tzw. „spadku teksaskiego”.


I tu także, z rozmaitych zresztą powodów, a zwłaszcza upływu czasu  (150 lat), zaistniała trudność  w ustalaniu stanu faktycznego  zaszłości  i wynikł a stąd niemożność określenia masy spadkowej i jej przynależności do określonych podmiotów roszczeniowych.


Tym niemniej faktem jest, że na terytorium Stanów Zjednoczonych, a ściśle Stanu Teksas, znajduje się poważny obszar, który, nie ulega to wątpliwości jest polską ziemią, ale którą obecnie eksploatują nie ci, co powinni.


Faktem jest również, ze po stronie Polski (i nie tylko) istnieją setki ludzi, którzy z tytułu takiego czy innego, prawdziwego czy domniemanego stopnia pokrewieństwa z L.N.Dębickim, roszczą sobie pretensje do tej ziemi.


Również faktem i to bezspornym jest to, że istnieje zasadnicza sprzeczność interesów pomiędzy tymi, którzy obecnie, na podstawie takich czy innych tytułów nabycia tą ziemią władają, a rzeszą spadkobierców, którzy zabiegają o jej odzyskanie.


Powstała więc sytuacja patowa, która nie pozwala na rozstrzygnięcie tej tak bardzo zagmatwanej sprawy na drodze normalno-prawnej procedury sądowej i wymusza przyjęcie innej procedury postępowania, to jest bezpośredniej ingerencji władz państwowych Polski i USA.


Jak to sobie wyobrażam?


W sposób bardzo przystępny i uproszczony proponowane rozwiązanie przedstawić można następująco.


„Spadek Teksaski” znajduje się obecnie we władaniu obywateli USA, a więc znajduje się w gestii rządu Stanów Zjednoczonych AP.


Roszczenia do tego spadku podnoszone są przez obywateli Polski,  a więc analogicznie znajdują się w gestii państwa polskiego.


Proponuję, aby te dwa państwa przejęły w swą gestię całość tej spadkowej problematyki i rozstrzygnęły ją na płaszczyźnie wzajemnych negocjacji.


Polscy pretendenci do spadku przekazaliby swe uprawnienia spadkowe na rzecz skarbu państwa, które w tym przypadku stałoby się jedynym podmiotem roszczeniowym w stosunku do USA.


Podobnie, jedyną stroną negocjującą po drugiej stronie byłyby Stany Zjednoczone AP, jako „właściciel” masy spadkowej po L.N.Dębickim.


Ale żeby się tak stało, dotychczasowi użytkownicy „działek” spadkowych w Teksasie, musieliby je „nabyć” od skarbu USA (Teksasu), a z uzyskanej w ten sposób kwoty – rząd USA,   w wyniku negocjacji, zapłaciłby Polsce odpowiednią sumę, odpowiadającą mniej więcej wartości schedy po L.N.Dębickim, natomiast rząd polski, w imieniu potencjalnych spadkobierców odstąpiłby od roszczeń spadkowych do „spadku teksaskiego”.


W ten sposób problem „spadku teksaskiego” przestałby dla USA istnieć, a dotychczasowi użytkownicy spornego terenu staliby się jego pełnoprawnymi właścicielami.


Natomiast po stronie Polski, rząd z uzyskanej sumy, nazwijmy ją odszkodowania, powołuje np.”Fundusz  im. L.N.Dębickiego” z którego zaspokaja roszczenia spadkowe potencjalnych spadkobierców.


A więc, przy proponowanym przeze mnie rozwiązaniu tego problemu, ewentualni spadkobiercy dochodziliby swych praw w Polsce, a skarb państwa zasilałby się sumą podatków w miarę realizacji POSZCZEGÓLNYCH ROSZCZEŃ SPADKOWYCH.


Można jednak dzisiaj postawić pytanie, czy Stany Zjednoczone AP są zainteresowane tą sprawą i czy w ich pojęciu ona w ogóle istnieje?


Myślę, że mimo upływu tylu lat od jej zaistnienia i powstałych na terenie Teksasu takich czy innych zaszłości i to zdecydowanie na korzyść obywateli USA – to jednak problem spadku teksaskiego nadal istnieje, bo żyje w świadomości ludzi i to nie tylko poszkodowanych.


Dla Stanów Zjednoczonych AP problem „spadku teksaskiego” jest par excellence sprawą prestiżową.


Państwo, które dzisiaj pretenduje do roli przywódczej całego świata nie może sobie pozwolić na to, aby ta relatywnie znikoma a nie załatwiona sprawa mogła podważyć wiarygodność tego mocarstwa.


Tak czy inaczej, ta ciągnąca się przez dziesiątki lat sprawa rzuca cień na rząd USA           i poddaje w wątpliwość jego rzetelność w wywiązywaniu się ze zobowiązań w stosunkach międzynarodowych, a przede wszystkim w stosunku do tych, którzy dla jego sławy i potęgi oddali to, co mieli najcenniejszego – swoje życie.


 


Panie Prezesie, zwracam się do Pana z prośbą, aby zechciał Pan nadać tej sprawie odpowiedni rozgłos w środkach masowego przekazu.


Jestem przekonany, że tylko jej nagłośnienie może spowodować zajęcie oficjalnego stanowiska przez rząd USA i wtedy okaże się, czy rzeczywiście jest ona tylko mitem, czy też ma jeszcze szanse  na pozytywne, korzystne dla Polski i USA rozwiązanie.


 


Łączę dla Pana i całej Polonii Amerykańskiej


           


Serdeczne życzenia i


 


                                               pozostaję z szacunkiem i poważaniem


                                                          


                                                                       [ podpis]


                                                           doc.dr Wilhelm Dębicki


 


 


PS.


Panie Prezesie, uświadamiam sobie, że bardzo skrótowo przedstawiłem okoliczności związane z życiem L.N.Dębickiego, dlatego pozwalam sobie dołączyć kilka odpisów artykułów ilustrujących bardziej szczegółowo omawiane zagadnienie:


1.      S.Czajkowski – „Czy zakończą się powodzeniem starania o olbrzymi spadek po poległym w Teksasie powstańcu polskim”, Echo Krakowa, nr 23, z dnia 28.I.1957 r.


2.      Ryszard Makowski – „Pielgrzymki do Grzymałkowa”, „Relaks” – sobotnio-niedzielny dodatek „Echa Dnia”, z dnia 25,26.III.1972.


3.      Paweł Misior – „Teksas Dębickich”,


Dziennik Polski, z dnia 12,13.III.1994 r.


4.      Paweł Misior – „Mityczne miliardy Dębickich”


Dziennik Polski, z dnia 29.VII.1994 r.


5.      Pismo – Kancelaria Prezydenta RP, nr BSL-5-060/92959/01/94/WB z dnia 17.VI.1994.


6.      Pismo – Rzeczpospolita Polska Ministerstwo Spraw Zagranicznych                         nr DKiW.V.317/60878 z dnia 7.VII.1994.


                       


                                              



 
     
   
 
licznik odwiedzin - 23434294        | mapa strony | © 2005-2009
Utworzono w systemie darmowe strony www EntroCMS